Szklaneczka Whisky

Na koniec wytwornej kolacji w Londynie gościom proponuje się brandy lub porto, ale prawie nigdy szkocką. Albo przyzwyczajenie zrodziło lekceważenie, albo - jak uważają Szkoci - Anglicy okazują w ten sposób niechęć do wszystkiego, co szkockie. Jest to uprzedzenie nieuzasadnione, gdyż dobra whisky występuje w przeróżnych odmianach smakowo-aromatycznych i nie powoduje takiego kaca, jak na przykład brandy. Wynika też ze snobizmu, jako że niepowtarzalny szkocki napitek nigdy nie miał tak ekskluzywnego wizerunku jak koniak. Można dość obrazowo powiedzieć, że rynek międzynarodowy zalany jest whisky. Szkocka należy do grupy pięciu czołowych produktów eksportowych Wielkiej Brytanii: pewnego roku nawet Watykan kupił aż 18 tys. butelek. Do USA, Francji (spożycie whisky przewyższa tam spożycie koniaku), Japonii, Hiszpanii i innych krajów eksportuje się ponad 700 min butelek rocznie.

Woda życia.
Zmienne losy szkockiej mogą poniekąd wynikać z jej niskiego pochodzenia. W XVIII w. pili ją jak wodę, z której zresztą jest produkowana, i chłopi, i arystokraci. Mieszkańcy Pogórza mieli w zwyczaju podawać łyżeczkę alkoholu noworodkom, a nawet szanowane matrony potrafiły zacząć dzień od jednej szklaneczki. Nawet najubożsi rolnicy proponowali gościom whisky, a to dzięki domowej roboty aparatom destylacyjnym, które zaopatrywały cały region w miliony butelek "górskiej rosy''. Nawet w Edynburgu nikt nie chodził spragniony: w 1777 r. w mieście naliczono 8 legalnych i 400 nielegalnych destylarni.

 

pielęgnacja twarzy - hackme - pozycjonowanie - Praca - Oferty Pracy - wózki spacerowe - Bilety lotnicze do Irlandii - fryzury - Premie powitalne - obrączki ślubne katowice - Mapa Włoch - garaże - Hotele w Warszawie - zdrowie